VENUS
— Aaron.
Głos był kobiecy, znajomy i podszyty swobodną pewnością siebie.
— Sabine? — Prawdziwa radość rozbłysła w oczach Aarona, gdy odkleił jej dłonie od swojej talii i przyciągnął ją do uścisku. Ta radość uderzyła we mnie jak policzek. Była blondynką, promieniała i wyglądała, jakby należała do tej samej grupy wiekowej co ja — a może była nawet młodsza.
— Jedyna w swoim rodzaju. — Posła






