VENUS
Wzięłam głęboki wdech i pochyliłam się bliżej lustra, poprawiając kontury szminki. Jej kolor idealnie współgrał z gorącem wciąż kwitnącym na moich policzkach.
Weź się w garść, Venus Astor. Co to do cholery było?
Pocałunek. Tłum. Spojrzenia. I to pragnienie wciąż pełznące pod moją skórą, powolne, celowe, niemożliwe do zignorowania. Chryste, czy właśnie do tego doprowadza człowieka abstynen






