VENUS
„Gorąco tu.”
Zrzuciłam szpilki w sekundzie, w której przekroczyliśmy próg – no dobra, to on nas przeprowadził przez drzwi. Bardziej się potykałam, niż szłam, a jedno ramię opierałam leniwie na szyi Aarona, trzymając się go jak ostatniej deski ratunku.
Wniósł mnie do przyciemnionego salonu tak, jakbym nic nie ważyła.
I może dla niego nie ważyłam.
Ta myśl wywołała głupiutki dreszcz w moim zamg






