Venus
Aaron nie odpowiedział. A przynajmniej nie słowami.
Jego milczenie było ciężkie, naładowane jak powietrze przed burzą. Czułam ciężar jego spojrzenia, błądzącego po mnie, zatrzymującego się w miejscach, w których obecność matki pozostawiła we mnie niepokój. Moje dłonie, wciąż niespokojne. Moje gardło, ściśnięte niewypowiedzianym napięciem.
Wtedy, bez ostrzeżenia, pokonał dzielącą nas od






