VENUS
Londyn stał się snem przez tych ostatnich kilka dni, owinięty w jedwabne poranki, chaotyczny śmiech i brzęk filiżanek do herbaty uderzających o delikatne spodki. I wielka szkoda, naprawdę, że miałyśmy wyjechać za mniej niż trzy dni. Czas płynął zbyt szybko, cholernie za szybko. Nie powiem, że nie byłam podekscytowana na myśl o ponownym spotkaniu z Aaronem, ale coś w środku szeptało mi, że z






