Kaelie udała się do szpitala zaraz po szkole.
Ale kiedy tam dotarła, zastała pustą salę.
Jej dziadka nie było.
Po odnalezieniu pielęgniarki i wymuszeniu odpowiedzi, dowiedziała się, że Arthur został już wypisany i odesłany do domu.
Kaelie westchnęła, czując, jak zalewa ją fala bezradności. Ten staruszek był cholernie uparty. Od samego początku nie chciał zostać w szpitalu. Namówienie go na obserwa






