Vivienne:
Siedziałam przy łóżku syna, obserwując jego oddech. Jego klatka piersiowa powoli unosiła się i opadała z każdym zaczerpniętym powietrzem. To była jedyna pewność, że mój syn żyje.
– Wyjdziesz z tego, kochanie. Obiecuję ci, cały ten strach wkrótce będzie tylko wspomnieniem. Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić – szepnęłam cicho, przesuwając palcem po jego kości policzkowej.
Pocałowałam go w c






