PERSPEKTYWA VARKONA
Przygotowywałem się do wyjścia do centrum watahy, gdzie miała odbyć się kara, gdy drzwi mojego pokoju otworzyły się z hukiem i ktoś wpadł do środka.
Odruchowo odwróciłem się gwałtownie i ujrzałem Isylrę, ciężko dyszącą.
— Naprawdę? Publiczna chłosta?! — Krzyknęła tak głośno, że niemal zatrzęsły się ściany.
— Ciszej! — syknąłem.
— Wiesz, rzadko wydajesz błędne wyroki, ale ten? T






