Z PUNKTU WIDZENIA VARKONA
Coś było nie tak. Gdzieś i z jakiegoś powodu coś poszło potwornie nie tak.
Lyraea zachowywała się dziwnie. Była też zdystansowana.
Byłem w pełni świadomy tego, że jej czas w moim stadzie nie był usłany różami.
Właściwie, mogłem przyznać, że odegrałem ogromną rolę w większości jej cierpień.
Jednakże myślałem, że zbliżyliśmy się do siebie jak nigdy dotąd.
Sądziłem, że pomim






