Z perspektywy Vivienne
Na szczęście mój tata w końcu zauważył, że coś jest nie tak, a może to więź watahy pozwalała moim emocjom wypłynąć na wierzch, niemniej jego postawa złagodniała i postąpił krok naprzód.
– Vivienne – powiedział, a jego głos drżał z troski. – Dlaczego nie powiedziałaś mi tego wcześniej? Od tygodni zachowujesz się dziwnie. A teraz ten… test? Co miałem pomyśleć? Nie potrafię czy






