Punkt widzenia Elory
Siedziałam skulona na łóżku, z kolanami podciągniętymi ciasno do piersi, wpatrując się w szkielet w szklanej gablocie. Serce mi kołatało, a cisza panująca w pokoju wydawała się dusząca. Jak to możliwe? Kości przede mną, o których sądziłam, że należą do mojej matki, patrzyły na mnie — puste i zimne.
Delikatny kwiatowy zapach goździków unosił się w powietrzu, mieszając się ze st






