Punkt widzenia Elory
Zaparło mi dech, gdy ich słowa rozwijały się przede mną niczym wynaturzona przepowiednia zapisana krwią. Mówili o tym tak swobodnie, jakby nie opisywali systematycznej rzezi całych kręgów, brutalnego żniwa magii zbieranego wśród konających krzyków niewinnych czarownic. Czułam, jak żółć podchodzi mi do gardła, a palce zaciskają się w pięści na zimnym kamieniu, ale zmuszałam się






