Punkt widzenia Elory
Powietrze było gęste od zapachu żelaza, a ciężar chwili przytłaczał mnie niczym niewidzialna siła. Patrzyłam zesztywniała, jak Hestia sięga po dźwignię na ścianie, owijając wokół niej palce z taką czcią, z jaką traktuje się świętą relikwię. Zaparło mi dech, gdy ją pociągnęła, a sufit odpowiedział jękiem, rozsuwając się, by wpuścić złowieszczy blask słońca. Ale nie było to ciep






