Perspektywa Kaelena
Jej cichy, zszokowany wdech sprawił, że uśmiechnąłem się pod nosem. Postanowiłem podroczyć się z nią bardziej — rozchyliłem lekko usta, ująłem nimi płatek jej ucha i delikatnie go przygryzłem. Tętno pod jej skórą gwałtownie przyspieszyło, a słodki aromat jej soków uniósł się w powietrzu.
— Kaelen — wydyszała, a ja zaśmiałem się cicho i ją puściłem.
Nie wezmę jej znowu. Przynajm






