Rozdział dwudziesty ósmy
•VIVIENNE•
Kilka godzin po tym, jak zjedliśmy posiłek, siedzieliśmy w salonie, nic nie robiąc. Sebastian siedział na kanapie naprzeciwko mnie, podśpiewując pod nosem. Ja leżałam na drugiej sofie, gapiąc się w sufit, jakby działo się tam coś niesamowicie ciekawego.
– Szlag, ale się nudzę – odezwałam się i wypuściłam ciężkie westchnienie.
– Ja też – odpowiedział Sebastian.
–






