Na twarzy Fredericka malował się wyraz rozbawionej prowokacji, jakby czekał, by zobaczyć, jak daleko posunę się w swoich błaganiach.
Tylko się uśmiechnęłam i nie powiedziałam ani słowa. Zauważyłam stojącego przede mną drinka, wzięłam go, upiłam łyk, po czym odchrząknęłam i rzekłam: – W biznesie ostatecznie zawsze chodzi o obopólną korzyść. Gdybym musiała cię błagać, oznaczałoby to, że nie mam do z






