Alicia ewidentnie próbowała mnie sprowokować, myśląc, że uderzyła w czuły punkt.
Wydobyłam z siebie chłodny śmiech, nie zadając sobie już trudu ukrywania gniewu. – Jasne, Jonathan nie wahał się ani sekundy, żeby cię uratować. To musi oznaczać, że to ty liczysz się dla niego najbardziej, prawda? Świetnie. Usunę się w cień. Wy dwoje możecie wreszcie zostać rodzeństwem, które przerodziło się w kochan






