Stałam w hotelowym lobby, po raz trzeci w ciągu trzech minut wygładzając nieistniejące zagniecenia na mojej jedwabnej bluzce. Masywny kryształowy żyrandol wiszący w górze rzucał pryzmatyczne światło na marmurowe podłogi; był to pokaz bogactwa równie subtelny, co wycie o północy. Moje palce lekko drżały, gdy poprawiałam srebrny wisiorek matki. Jego znajomy ciężar na obojczyku był jedyną kotwicą w t






