Powietrze w pomieszczeniu wibrowało od napięcia, gęste od zmieszanych zapachów gniewu, strachu i władzy. Stanęłam między Elijahem a Theo. Mój brat zrobił mi miejsce przy stole, podczas gdy dłoń Theo odnalazła moją, a nasze palce splotły się ze sobą. Dwaj strażnicy ustawili się pod ścianą za mną, stanowiąc nieme wsparcie.
Benjamin wpatrywał się we mnie, a jego wzrok stanowił mieszankę głodu i niena






