– Wciąż nie znasz swojego miejsca – powiedział, wpatrując się we mnie z niewygodną intensywnością. – Królowa wymaga ogłady, odpowiedniego urodzenia. Twoja wataha wydaje na świat silne wilki, przyznaję, ale brakuje ci niezbędnego rodowodu.
– A jednak robi to, o czym wszyscy mówili, że jest niemożliwe – odparł Theo, zanim zdążyłam się odezwać. – Jednoczy nasz lud, zamiast go dzielić.
Śmiech Barkera






