Elena podeszła znacznie wolniej, a w jej oczach lśniły nieuroniowe łzy. Objęła mnie delikatnie, jakbym mogła się złamać, po czym odsunęła się, wciąż trzymając dłonie na moich ramionach. Jedna z jej brwi uniosła się z gracją.
– Zaraz – powiedziała, gdy jej bystry umysł odtwarzał moje dokładne słowa. – Powiedziałaś „siostrzenice lub siostrzeńcy”? W liczbie mnogiej?
Mój uśmiech poszerzył się, gdy gro






