Obserwowałem ich twarze na ekranie, wbijając palce w podłokietniki skórzanego fotela, aż poczułem, jak pod moimi paznokciami ustępuje obicie. Król i moja skradziona przeznaczona, ramię w ramię w sterylnej sali szpitalnej, jej twarz była blada, lecz opanowana, gdy okłamywała królestwo. – Nasze córki są całe i zdrowe – powiedziała, a słowo „córki” uderzyło mnie niczym fizyczny cios. Córki. Dwie dzie






