Caleb zamarł, a krew odpłynęła mu z twarzy. – Co ty powiedziałeś?
– Słyszałeś – odparłem, nagle spokojny w oku mojego wewnętrznego cyklonu. – Koalicji Czystej Krwi się nie udało. Ale będą inne okazje.
– Mój Boże. – Caleb zrobił krok w tył, a w jego oczach malowało się przerażenie. – Zamierzasz zabić dzieci. Nienarodzone dzieci. Dzieci Emmy.
– Zamierzam ocalić nasz gatunek przed wymarciem – poprawi






