Biegłam, aż zapiekły mnie płuca, a łapy zaczęły boleć, podczas gdy radość Artemidy pulsowała w każdym włóknie mojego istnienia. Las przywitał nas jak starych przyjaciół – każdy zapach, każdy dźwięk był przypomnieniem wolności, której odmawiano mi przez osiem niekończących się dni. Ciało mojej ciężarnej wilczycy poruszało się z zaskakującą gracją, a moje białe futro łapało sporadyczne promienie sło






