Za oknem mojego gabinetu zapadła noc, zamieniając pałacowe ogrody w sylwetki rzucające cienie na tle ciemniejącego nieba. Wodziłam palcem po brzegu nietkniętego kieliszka z winem, obserwując, jak na polerowanym drewnie biurka wydłużają się cienie. Przede mną stała taca z kolacją – jakaś skomplikowana kreacja kulinarna złożona z pieczonych warzyw i jagnięciny w ziołowej panierce, która zazwyczaj ob






