Leśne poszycie zdzierało moje buty, gdy Victor i Nathaniel wlekli mnie naprzód. Każdy z nich trzymał mnie za jedno ramię z taką siłą, że czułam ból nawet przez sweter. Każdy krok wpychał obecność noża głębiej w moją świadomość — zimny metal przyciśnięty do mojego brzucha, gdzie rosły moje córki, był cichą groźbą, która powstrzymywała mnie przed przemianą i przed obroną wszystkim, co miałyśmy ja i






