Odkąd Nina podpisała kontrakt z Quentinem, facet stał się prawdziwym wrzodem na tyłku — nieustannie czepiał się każdego posiłku i obserwował jej rutynę ćwiczeń niczym jastrząb.
Doprowadzało to Ninę do szału. Był jak nadzorca z batem, wciąż grożący obcięciem jej premii, gdyby tylko na sekundę spuściła z tonu.
Więc Nina po prostu zmieniła nazwę kontaktu Quentina na "Utrapieniec Quentin".
Nina zmarsz






