Tymczasem facet w szarej bluzie z kapturem łapał z trudem powietrze w biegu. Był całkowicie wyczerpany. Jego nogi chwiały się przy każdym niezgrabnym, desperackim kroku, jakby w każdej chwili mógł się zapaść pod ziemię.
Nie miał najmniejszego pojęcia, że tak naprawdę był śledzony z nieba przez pulchnego małego nietoperza wykonującego misję zwiadu z powietrza.
Grubcio trzepotał skrzydłami, przypomi






