Ochroniarz natychmiast go puścił, ale jego ostre spojrzenie spoczęło na Quentinie, który podchodził z Cieniem na smyczy.
Stanął ochronnie przed Niną, mierząc Quentina nieufnym wzrokiem. – Ten gość też jest z tobą? – zapytał.
Nina, zaskoczona, podniosła wzrok i napotkała uśmiechnięte oczy Quentina. Zdumiona wyrzuciła z siebie: – Tak, tak, on jest mój.
Gdy tylko te słowa opuściły jej usta, uświadomi






