— Nie musi się pani martwić o jedzenie. — Marszczę brwi. O co tu chodzi? Prowadzą tu darmową jadłodajnię?
— Jedzenie też jest za darmo? — Uśmiecha się ponownie, kiwa głową i odchodzi, zostawiając mnie z tacą w rękach. Darmowe wino i jedzenie? Co do cholery!
Mój żołądek znowu burczy, więc zamykam drzwi i stawiam tacę na małym stoliku przy łóżku. Ręcznik zsuwa się niebezpiecznie nisko na moich piers






