„Hej” – odzywa się cicho Jace, podchodząc do mojego biurka. „Właśnie słyszałem, co się stało. Wszystko w porządku?” Jego brwi są ściągnięte ze szczerą troską i niepokojem.
To pierwsza osoba, która zadała sobie trud, by zapytać, czy u mnie wszystko w porządku, i przez to chce mi się płakać.
Otwieram usta, by odpowiedzieć, ale nie wydobywają się z nich żadne słowa. Tylko kręcę głową. Nie ma sensu kł






