SERAPHINA
– Nie, przyszedłem tu za nim.
O mało nie odgryzłam sobie języka na tę jego bezwstydną zuchwałość. Mój uścisk na zwoju zacieśnił się, aż pobielały mi knykcie, podczas gdy Grace uśmiechnęła się z wyższością, a jej oczy zatańczyły łobuzersko, w milczeniu deklarując: „A nie mówiłam, wiedziałam, że jesteście kochankami”.
– Wcale nie! – wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.
Ronan zamrugał






