SERAPHINA
Ubierając się z powrotem w swoje ubrania i rozpylając perfumy na skórze, wyszłam zza szerokiego pnia drzewa. Ronan czekał nad rzeką, którą wcześniej przekroczyliśmy, a jego wysoką sylwetkę delikatnie oświetlał blask księżyca.
Gdy tylko moja ruja ustąpiła i odzyskałam siły, nie zmarnowałam w tamtej jaskini ani sekundy dłużej. Zmieniając się w wilczycę, ostrożnie niosłam ubrania w paszczy






