SERAPHINA
Jego uśmiech się poszerzył, a nawet przez maskę czułam bijącą od niego arogancję.
Cofnęłam się o krok, taksując go wzrokiem. Ciało każdego Alfy w Akademii było zbudowane niemal identycznie, smukłe mięśnie opięte tym samym ciemnym mundurem. Ale tu był słaby ślad pełznący po jego szyi, atrament błyszczący jak olej. Tatuaż węża.
Na moich ustach wykwitł uśmiech. – Alfo Ethanie. Lepiej idź za






