SERAPHINA
Wydalona.
To słowo zadźwięczało w mojej czaszce niczym dzwon pogrzebowy.
Moje ciało pozostało boleśnie napięte, pięści wciąż miałam śliskie od krwi, a klatka piersiowa unosiła się ciężko, jakbym przed chwilą przebiegła przez żywy ogień. Choć prawdziwy ogień płonął w oczach Alfy Gideona – nie była to wściekłość, ani nawet oburzenie, lecz osąd. Ostateczny. Nieodwołalny.
– Odmawiam – powie






