SERAPHINA
Jego silne ramiona oplotły mnie, zaborczo i desperacko, zanim w ogóle zdążyłam pomyśleć.
Zamarłam.
Nie ze strachu, lecz z powodu czegoś o wiele bardziej niebezpiecznego. Nigdy – absolutnie nigdy – nie byłam tak trzymana przez mężczyznę. Nie z takim żarem. Nie z taką nagłością, jakby przedarł się przez piekło tylko po to, by mnie znaleźć. Tylko po to, by mnie dotknąć.
Jego zapach – męski,






