SERAPHINA
„I nie zrób sobie krzywdy… chyba że chcesz, żebym do reszty stracił zmysły”.
Jego głos był cichy, ale uderzał jak piorun, w ten sam sposób, który nie pozostawia echa, lecz wyrywa się bezpośrednio na kościach.
Zostałam uwięziona w fiołkowej burzy jego oczu, tak samo jak on zagubił się w bursztynie moich. Ale pod jego spojrzeniem, tak dzikim i druzgocącym, poczułam dławiący w klatce piersi






