RONAN
Kamienne korytarze Akademii tonęły w ciszy.
Słońce zachodziło, a cienie wyciągały się niczym szpony na marmurowej podłodze. Poruszałem się wraz z nimi, wtapiając się w ich osłonę, gdy okrążałem zewnętrzną ścianę wschodniego skrzydła.
Sala Akt wznosiła się niczym relikt z innej epoki, przysadzista wieża ukryta na tyłach terenów Akademii, w większości ignorowana, z wyjątkiem początku lub końca






