SERAPHINA
Akademia była większa, niż wydawała się z zewnątrz; stanowiła niekończący się labirynt sal, terenów treningowych, wież i zbrojowni wykutych w starożytnym kamieniu i wzmocnionych nowoczesną stalą. Spędziłam prawie godzinę, oprowadzając po niej Rykera, prowadząc go przez każde piętro z wyćwiczonymi słowami i zwięzłymi wyjaśnieniami.
Jednak mimo moich wysiłków cisza za moimi plecami pozosta






