Oczy piekły ją ze zmęczenia. Spojrzała na Torqa, który bawił się klockami na podłodze z Antero; widząc głębokie, fioletowe sińce pod jego oczami, wiedziała, że wcale nie trzymał się lepiej. Po rozmowie w jego gabinecie byli już gotowi wracać do łóżka, kiedy Antero wypadł ze swojego pokoju, podekscytowany początkiem nowego dnia.
– Kochanie – zawołał do niej Torq, a ona zamrugała. – Idź się zdrzemną






