– Myślisz, że byłeś w tym wszystkim niewinny?
– To nie moje dziecko. Nie moja żona. Nie mój partner. Nie moje miejsce. Moje miejsce – powiódł ręką po pokoju – to bycie consigliere Dona rodziny Lozano i doradzanie mu w sprawach, które dotyczą rodziny, co właśnie w tej chwili robię. Ale jako najlepszemu przyjacielowi waszej dwójki – machnął dłonią między nimi – jest mi wstyd.
Bastiano usiadł prosto






