Cała rodzina siedziała z oczami utkwionymi w stół śniadaniowy, w ogóle nie patrząc na Torqa. Za każdym razem, gdy któreś z nich podnosiło wzrok, chichotało, co wywoływało śmiech u reszty przy stole.
Ponownie odchrząknął.
– Czy ktoś może chociaż na mnie spojrzeć? Wiem, że wszyscy jesteście wściekli, ale chcę przeprosić i chciałbym patrzeć na was, kiedy to robię.
– To twoje przeprosiny, Torq – wychr






