Wchodząc do mieszkania ze swoimi ochroniarzami za plecami, na dźwięk chichotu Antera poczuła, jak ściska ją w sercu. Dźwięk dudniącego śmiechu Torqa sprawił, że zabiło mocniej i zaczęło rwać do przodu. Poszła za dźwiękiem tej radości, podczas gdy jej ochrona pomachała na pożegnanie i wyszła; zastanawiała się, co było aż tak zabawne.
Ponieważ spędziła tyle czasu w biurze Torqa, nie zdołała skończyć






