Drzwi laboratorium otwarły się z hukiem i do środka wlał się tłum ludzi.
– Stephanie!
– Stephie...
Czy to tylko moja wyobraźnia? Mogłabym przysiąc, że słyszałam głosy Ziona i Rachel.
– Stephie...
Teraz były to głosy Stevena i Michaela.
– Nie dotykajcie jej! Odsunąć się! – krzyknął rozpaczliwie Steven. Trzymał mnie mocno w ramionach, odganiając każdego, kto śmiał się zbliżyć.
Policja otoczyła labor






