Ukryłam się za samochodem. Wszyscy wyczekiwaliśmy na odpowiedni moment.
"Jesteś wtyką z policji, co, laluniu?" – zaklął Quinton, zgrzytając zębami.
Nie odpowiedziałam mu, rzuciłam tylko okiem na zegarek. Odetchnęłam z ulgą dopiero wtedy, gdy w oddali rozległ się dźwięk klaksonu, a na horyzoncie pojawił się konwój policyjnych wozów. Część funkcjonariuszy wysiadła z bronią w ręku.
Zion i jego koledz






