Steven wydawał się niezwykle cichy i powściągliwy, jakby pogodził się już ze swoim losem.
– Mogę przestać próbować uciec, Stephie, ale mam nadzieję, że mnie wysłuchasz. Zmierzmy się razem z tym, co nas czeka, dobrze? – poprosił łagodnie.
– Czy wreszcie się z tym pogodziłeś? – Podparłam podbródek na dłoni, opierając łokieć na łóżku. – Zamierzasz teraz połączyć ze mną siły, zamiast poświęcać się za






