– Kim jesteś? – odezwałam się obojętnym tonem, udając wyniosłość.
Wyraz twarzy Ann nieznacznie się zmienił, zdradzając wyraźną irytację moją osobą.
Szybko jednak obróciła to w żart. – Hę, słyszałam, że starszy pan Lincoln jest chory. Z całej rodziny Lincolnów zostaliście tylko ty i ten przygłup. Biedactwo.
Nawet nie zaszczyciłam jej spojrzeniem. W porównaniu z Yasmin uważałam Ann za zbyt niedojrza






