Punkt widzenia Braxtona
Liora nie przestawała się krzątać. Jej palce były delikatne, ale natarczywe, gdy dotykała mojego ramienia materiałem, a jej brwi ściągały się w ten sposób, który zawsze sprawiał, że ściskało mnie w klatce piersiowej. Rozcięcie było teraz niczym – już się zamknęło, pozostała tylko smuga zaschniętej krwi jako dowód. Ale ona krążyła nade mną, jakby to wciąż bolało.
– Lioro – m






