Punkt widzenia Liory
Sen nie nadchodził. Leżałam płasko na plecach, wpatrując się w sufit, licząc zdobienia na tynku, dopóki obraz nie zaczął mi się rozmywać. W klatce piersiowej czułam zbyt silny ucisk, a moja głowa była zbyt niespokojna.
Za każdym razem, gdy zamykałam oczy, słowa królowej wracały do mnie echem, ostre i zimne, tak bardzo różniące się od ciepła, do którego od niej przywykłam.
Wc






