POV Liory
Nadeszła pełnia księżyca, a dźwięk wycia niósł się z oddali, wznosząc się falami, które przetaczały się przez krainę, trzęsąc ścianami samego pałacu. Każdy okrzyk wnikał pod moją skórę, sprawiając, że krew we mnie buzowała.
W pałacu i na zewnątrz przygotowania szły pełną parą. Służący poruszali się szybko po korytarzach, wieszając blade jedwabie wzdłuż schodów i ustawiając latarnie, któr






